MAGAZYN BRANŻY GEMMOLOGICZNEJ I JUBILERSKIEJ

ARTYKUŁY

Artykuły » Gems & Jewelry Numer 1 » Zdaniem eksperta – Prawdy, półprawdy i niedomówienia...

Prawdy, półprawdy i niedomówienia...

Tomasz Sobczak

Wielu klientów sklepów i firm jubilerskich oraz osób z branży jubilerskiej domaga się publikowania informacji na temat nieuczciwych jubilerów i sprzedawców oraz „oszczędnego gospodarowania” przez nich prawdą. Publikujemy je zatem!

Z informacji docierających do Polskiego Towarzystwa Gemmologicznego oraz skarg napływających do Inspekcji Handlowej, można dowiedzieć się o problemach nurtujących klientów sklepów i firm jubilerskich. Głównym tematem spraw jest „oszczędne gospodarowanie prawdą” niektórych sprzedawców i niedoinformowanie klientów o sprzedawanych wyrobach.

Wielu klientów sklepów i firm jubilerskich oraz osób z branży jubilerskiej domaga się publikowania informacji na temat nieuczciwych jubilerów i sprzedawców oraz „oszczędnego gospodarowania” przez nich prawdą. Od razu jednak pojawiają się wątpliwości czy można i powinno pisać o nieuczciwych członkach społeczności jubilerskiej oraz gdzie są granice ochrony dóbr osobistych.

Opisywanie przypadków nieuczciwości to według mnie sprawa osobista każdego piszącego i wydawców danego nośnika informacji w formie drukowanej lub cyfrowej, jednak nie powinno się lekceważyć sygnałów otrzymywanych od klientów dotyczących nieprawidłowości w jubilerstwie, a ewidentne sprawy złych praktyk, dla dobra branży et consortes, nie powinny być zamiatane pod dywan.

Jeżeli chodzi o granice ochrony danych osobistych, to według informacji otrzymanych od Generalnego Inspektora wiemy, że: „informacje ściśle związane z prowadzoną działalnością gospodarczą i identyfikujące w obrocie gospodarczym nie podlegają ochronie przewidzianej w ustawie o ochronie danych osobowych. Oznacza to, że przepisy tej ustawy nie będą miały zastosowania od publikowania wycen i ekspertyz zawierających imienne pieczątki rzeczoznawców działających na rynku jubilerskim”. Dotyczy to także innych dokumentów wystawianych przez działające firmy jubilerskie odnoszących się do cech jakościowych sprzedawanych przedmiotów.

Poniżej przedstawię przykładowo kilka spraw najczęściej powtarzających się w skargach klientów.

UBYTKI ZŁOTA

Zwrócił się do mnie, jako rzeczoznawcy Inspekcji Handlowej, petent z następującym problemem (pisownia oryginalna): „Zwracam się z uprzejmą prośbą o informacje nt. maksymalnego ubytku, jaki może wyliczyć jubiler przy wykonywaniu wyrobu. Otóż zaniepokoiło mnie końcowe rozliczenie jubilera, któremu zleciłem wykonanie zawieszki. Dostarczyłem mu złom złoty w ilości 6,255 g, a gotowy wyrób ma 4,810 g czyli ubytek złota wyniósł równo 1,443 g. tj. aż 23%!

Będę bardzo wdzięczny za wyjaśnienie”.

Temat pozostawiam bez komentarza do subiektywnej oceny naszych Czytelników-jubilerów.

RZECZOZNAWCY

W skargach najczęściej poruszane są sprawy różnic w ocenie cech jakościowych diamentów oraz ogromne różnice w wycenie danego obiektu jubilerskiego przez różnych rzeczoznawców. Zawyżone wyceny, od których pobierana jest procentowa opłata od wartości, prowadzą do patologii i dużych strat finansowych klientów.

W pierwszym przypadku nieuczciwemu lub niekompetentnemu ekspertowi zależy za zawyżeniu wyceny – prostym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie opłat zryczałtowanych od ekspertyz, jak ma to miejsce np. przy certyfikacji diamentów w HRD czy IGI (Antwerpia, Belgia). Powstaje jednak podstawowe pytanie – kto to ma zrobić?

W drugim przypadku chodzi o zawyżone wyceny, na podstawie których klient sprzedaje np. nieruchomość, a po dokonaniu transakcji dowiaduje się, że otrzymany w rozliczeniu diament jest niewiele wart. W wielu takich rozliczeniach ludzie stracili duże pieniądze i nikt (czyli rzeczoznawca) nie ponosi za to odpowiedzialności.

Na łamach pism branżowych wielokrotnie publikowano materiały dotyczące braku wiedzy, fachowości i niskiego poziomu zawodowego rzeczoznawców jubilerskich. W Polsce wiele osób zajmuje się rzeczoznawstwem nie mając podstawowych wiadomości z tej dziedziny wiedzy. Świadczy o tym treść merytoryczna wystawianych ekspertyz, których autorzy uważają się za wybitnych specjalistów. Zawyżanie jakości diamentów, wystawianie ekspertyz kamieniom syntetycznym jako naturalnym czy zawyżanie wartości wycenianych przedmiotów do cen „wziętych z sufitu”, to chleb powszedni wielu ekspertów.

W normalnym kraju prawa nie mółby funkcjonować rzeczoznawca, który pierścionek wykonany w 2011 r. opisuje jako pochodzący z „okresu XX-lecia międzywojennego”. W państwie prawa, za ewidentne oszustwa i wyłudzanie pieniędzy od klientów, którym sprzedaje się marzenia w postaci zawyżonych wycen lub pisze wyceny pod dyktando klienta, takimi rzeczoznawcami zajęłyby się odpowiednie organa ścigania.

EKSPERTYZY

Z tematem fachowości rzeczoznawców wiąże się sprawa wystawianych przez nich ekspertyz. Na temat jakości merytorycznej i szaty graficznej ekspertyz często pisze się i mówi, jednak wydaje się jakby pewne informacje do wielu rzeczoznawców czy ekspertów nie docierały. Przekonanie o własnej genialności dominuje, trwają uparcie przy swoim zdaniu, nie reagują na zachodzące na rynku jubilerskim zmiany czy nowe przepisy. Większość wystawianych w Polsce (ekspertyz ) certyfikatów jest niezgodna z Polską Normą PN-M-17007, która określa jakie dane powinien zawierać opis oszlifowanego diamentu (str. 6, pkt. 2). Certyfikaty wystawiane są na świstkach papieru, niedbale wypełniane, pomija się w nich ocenę tak istotnych cech jakościowych diamentów jak proporcje czy wykończenie szlifu.

Tutaj duże pole do popisu mają organizacje zrzeszające ekspertów jubilerskich, jednak jak dotąd jedynie Polskie Towarzystwo Gemmologiczne wprowadziło znormalizowane druki ekspertyz diamentów i biżuterii z diamentami dla swoich rzeczoznawców. Pozostałe organizacje pozostają na etapie mówienia i obiecywania, a obecne status quo widocznie bardzo im odpowiada.

PERŁY MAJORKA

Wciąż powraca problem sprzedaży imitacji pereł jako pereł naturalnych lub hodowanych, a dotyczy to szczególnie tzw. „Pereł Majorka”. „Perły Majorka” są imitacjami wytwarzanymi z plastiku, szkła lub porcelany powlekanymi perłową esencją (essence d’orient) albo emalią bizmutową o barwie białej, kremowej, szarej, czarnej, szampańskiej itp. Efekty optyczne, typowe dla pereł naturalnych i hodowanych (połysk, orient, overton), uzyskuje się przez wielokrotne nakładanie cienkich warstewek bezbarwnego octanu celulozy (celuloid bezpieczny) oraz emalii składającej się z guaniny tworzącej zawiesinę w azotanie celulozy (celuloid).

Czy fakt nabijania w butelkę rozgrzanych słońcem i nieświadomych turystów ma miejsce tylko w Hiszpanii? Oczywiście nie, bowiem również w Polsce, w renomowanych firmach jubilerskich, za relatywnie wysoka cenę, można nabyć tego rodzaju świecidełka.

Oczywiście w transakcjach handlowych wolnego rynku ceny umowne mogą być dowolne i nie podlegają kontroli. Czy jednak niepełna informacja albo informacja wskazująca na inny produkt może być podstawą rzetelnej umowy kupna-sprzedaży? W rzeczywistości jest to zwykłe oszustwo, które powinno być karane.

Warto przypomnieć, że już 566 lat temu w Akcie Antwerpskim, rozporządzeniu wydanym w 1447 r. przez władze miejskie Antwerpii (Belgia), a dotyczącym handlu diamentami i kamieniami szlachetnymi, było napisane: „Nikt nie może kupować, sprzedawać, zastawiać ani odstępować żadnych fałszywych kamieni, czy to imitacji diamentów, rubinów, szmaragdów, bądź szafirów, pod karą grzywny w wysokości 25 dukatów, z czego jedna trzecia przeznaczona jest dla króla, jedna trzecia dla miasta i jedna trzecia dla donosiciela”.

Ponieważ jesteśmy w UE, może przydałoby się w Polsce wprowadzenie znowelizowanego Aktu Antwerpskiego?

WNIOSKI

Na półprawdach i powiedzmy niedomówieniach w relacjach jubiler-klient traci cała uczciwa branża, której powinno zależeć na eliminowaniu nieuczciwych firm jubilerskich. Ludzie zawsze byli i są zdolni do uogólnień. Pewne stereotypy dotyczące bogactwa i nieuczciwości jubilerów funkcjonują w naszym społeczeństwie. Wielokrotnie byłem przypadkowym świadkiem niepochlebnych rozmów pomiędzy osobami niezwiązanymi z jubilerstwem a dotyczących naszej branży. Z drugiej strony od znajomych z branży słyszałem opinie, że praktycznie nikt świadomie nie wprowadza klientów błąd tylko „nie do końca mówi im prawdę” lub „oszczędnie gospodaruje prawdą” (sprzedaż imitacji, zawyżanie jakości diamentów itd.). Słynny indyjski filozof R. Tagore, jakby potwierdzając tę tezę już dawno pisał, że „Łatwo być szczerym, gdy nie mówi się całej prawdy”. Chciałbym przypomnieć, że pomysł o publikowaniu informacji dotyczących nieprawidłowości i nieuczciwych firmach jubilerskich, zaproponował kilkanaście lat temu ówczesny prezes KIGJ-Z p. Stefan Duk. Chodziło o publikowanie „czarnej listy” firm zalegających z płaceniem faktur lub firm typu „krzak” wyłudzających od hurtowników wyroby jubilerskie. Jednak pomysł p. Duka, popierany przez wielu członków Izby, mający na celu wewnętrzne samooczyszczenie się branży, upadł. Kontrargumenty oponentów dotyczące pomysłu prezesa można by krótko skomentować słowami K.C. Norwida: „Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna”.

Śp. ks. prof. J. Tischner wyróżniał trzy rodzaje prawdy: „Prawdę, całą prawdę i g... prawdę”.

Najbardziej niepokojąca jest w tej całej sytuacji kwestia, że w wielu przypadkach klient udający się do sklepu jubilerskiego lub rzeczoznawcy oczekuje profesjonalizmu, fachowej porady, pełnej i wyczerpującej informacji na temat kupowanej biżuterii, aktualnej wyceny i wiedzy na temat realnej i prawdziwej wartości posiadanej biżuterii oraz elementarnej uczciwości. W wielu przypadkach ma do czynienia z niedomówieniami, a wręcz z trzecim rodzajem prawdy zdefiniowanej przez prof. Tischnera.

„Już w XV w. w Antwerpii wprowadzono przepisy dotyczące obrotu imitacjami, a w Polsce w XXI w. panuje na tym polu bezhołowie”.

„Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna”. K.C. Norwid

MAGAZYN